piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 3

 Justin Grey - Najlepszy przyjaciel Luny od czasów przedszkola. 
_________________________________________________________________________
>KLIK<
 Jego delikatne i ciepłe wargi stykały się z moimi. Czułam przypływ siły, szczęści i poczucia bezpieczeństwa. To było coś niesamowitego. czułam się jakby w moim brzuchu mały motylek pierwszy raz prostował skrzydła. Chłopak złapał mnie w biodrach i przyciągnął do siebie. Ujęłam w dłonie jego twarz aby pogłębić pocałunek. Reszta świata gdzieś zniknęła, wyparowała lub nigdy nie istniała. W tym momencie liczyłam się tylko ja i on.
Kiedy już się od siebie odsunęliśmy nie wiedziałam co mam dalej robić. Byłam skołowana, ale bardzo szczęśliwa. 
- Przepraszam...nie powinienem.-podrapał się w tył głowy.-mam dziewczynę. Pozwól, że to zostanie pomiędzy nami.
- Powinieneś już wyjść.-otworzyłam drzwi, ale ze spuszczoną głową. 
- Jeszcze raz przepraszam.-wyszedł, a ja zamknęłam drzwi. Po jego słowach ogarnął mnie smutek. Osunęłam się w dół po ścianie. Było mi smutno i źle, a najgorsze, że nie wiedziałam dla czego ?...
Ma dziewczynę...to mógł mnie nie całować prawda ?...
Zdjęłam buty, kapelusz i odwiesiłam klucze. Poszłam do kuchni zrobić sobie zieloną herbatę. Wyciągnęłam kubek, ale przez przypadek zbiłam drugi stojący obok. Łzy poleciały w raz z nim. Na mojej twarzy widniały cieniutkie, co chwilę powiększające się stróżki słonych kropli. Otarłam je i pozbierałam zbite naczynie. Zaparzyłam napój po czym usiadłam na łóżku, które znajdowało się na wyższym piętrze. Spoglądałam przez okno wpatrując się w jakiś punkt. Sama dokładnie nie wiedziałam co mnie tak zaciekawiło, a może to było zwykłe puste spojrzenie ?...Sama nie wiem. Chwile melancholii przerwał dzwonek mojego telefonu. Odebrałam.
- Halo ?-mój głos się załamywał.
- Luna ? Ty płaczesz ?-usłyszałam znajomy głos.-to ja Justin.
- Tak wiem.-byłam troszkę smutna.
- Pomyślałem, że jak jestem w okolicy to może się spotkamy ?-jego słowa z niewiadomych  przyczyn poprawiły mi humor.
- Wpadnij do mnie.-zaproponowałam.
- Dobrze. Będę za 5 minut. Paa...-rozłączył się. Szybko wypiłam napój i umyłam kubek. Po chwili Justin był u mnie.
- Tęskniłam wiesz ?-uwiesiłam mu się na szyi. 
- Ja też mała.-pocałował mnie w policzek. Bardzo mi go brakowało.- a teraz opowiadaj co się stało. Co to za palant ?
- Skąd wiedziałeś, że chodzi o faceta ?-zapytałam ze łzami w oczach. 
- Znam cię słońce.-kocham tego chłopaka i nigdy nie przestanę, dzięki niemu na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. 
- Poczekaj skoczę po kieliszki i wino.-ucałowałam go w policzek. Pobiegłam do kuchni i wyciągnęłam z szafki dwa kieliszki. Z dolne wino i poszliśmy do pokoju. Usiedliśmy na podłodze opierając się o kanapę. Zawsze tak sialiśmy, można to nazwać naszym zwyczajem lub tradycją, jak kto woli. Opowiedziałam mu o całym zdarzeniu on jak zwykle mnie wsparł i powiedział, że on nie jest mnie wart.
- On po prostu nie jest ciebie wart.-poczochrał moje włosy.
- No to w takim razie kto ?-zadałam pytanie.
- Ten jedyny.-zaśmiał się. Oboje byliśmy już lekko wstawieni, ale jeszcze kontaktowaliśmy. Ogółem jak zawsze było bardzo wesoło i miło. Uwielbiam tego gości jest moim mentorem dobrej zabawy, bo tylko przy nim mam odwagę zrobić coś szalonego. To właśnie z nim zrobiłam sobie pierwszy tatuaż. Teraz mam ich kilka, ale żadnego nie żałuję. Raczej w ręcz przeciwnie, bo z każdym wiąże się jakaś inna historia. Justin to jedyna osoba, której ufam bezgranicznie. W sumie jest dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałam. i raczej mieć nie będę. Strasznie go kocham. Jest dla mnie wszystkim.
- No to co jak będzie ? Odpuścisz go sobie ?-przerwał ciszę.
- Tak.-zaśmiałam się.-w morzu pływał wiele ryb.- dodałam. Siedziałam mu na kolana wtulona w jego tors. Czułam się bezpiecznie i dobrze. Odłożyłam kieliszek i wróciłam do tej pozycji. Po chwili już spałam. 

Rano obudziłam się na łóżku, a Jus spał na kanapie. Wyciągnęłam się i chwyciłam koc. Podeszłam do niego i go przykryłam, myślałam, że śpi. Nagle złapał mnie w talii i pociągnął do siebie. Leżałam na nim, a on mnie łaskotał.
- Justin !-cały czas się śmiałam. On w końcu przestał. 
- Zabieram cię na przejażdżkę. Przypuszczam, że dawno nie jeździłaś na desce.-zaśmiał się.
- No od czasów liceum.-zaczęłam wspominać nasze dzikie od pały, te wszystkie imprezy i ci ludzie. 
- Zbieraj się.-wstaliśmy i zjedliśmy coś na szybko. Wskoczyłam w rurki, jakąś koszulkę i trampki. Wyglądałam mega zwyczajnie, ale było mi w tym po prostu wygodnie. On z resztą też ubrał się wygodnie. Chwyciliśmy nasze longboardy i ruszyliśmy. Nie powiem...dawno nie jeździłam, ale bardzo dobrze mi szło. Pojechaliśmy sobie do miasta. Jeździliśmy chyba z 4 godziny, ale zgłodnieliśmy, więc pojechaliśmy do domu. Wchodząc po schodach spotkaliśmy Malika. Tak szczerze to mi przeszło, ta cała złość i żal, po prostu tak sie dziej jak jest przy mnie Jus. 
- Cześć.-z uśmiechem przywitałam się z mulatem.
- Hey.-był troszkę zdziwiony. Cały czas przyglądał się Justinowi.
- Cześć. jestem Justin.-mój przyjaciel się z nim przywitał. 
- Miło mi jestem Zayn.-chłopak uścisnął dłoń. Całe to zdarzenie wydawało mi się dość sztuczne. Chwyciłam mojego chłopczyka za koszulkę i pociągnęłam za sobą. Weszliśmy do domu i się zaśmialiśmy.
- Co to było ?-zrobiłam głupią minę po czym wybuchłam śmiechem.
- Nie wiem, ale to było dziwne i to właśnie on ci się podoba ? Myślałem, że masz lepszy gust.-zaśmiał się, a ja delikatnie uderzyłam go w ramię pięścią. Poszliśmy do kuchni, ale stwierdziliśmy, że nie chce nam się gotować, więc zamówiliśmy pizzę. Po chwili nasze zamówienie dotarło. Zapłaciliśmy i zaczęliśmy pałaszować.
- Zostajesz na jeszcze jedną noc ?-zapytałam, bo chciałam wcześniej wiedzieć czy szykować pokój dla gości. 
- Nie chcę ci robić kłopotu.
- No coś ty, ty ? Nigdy.-uśmiechnęłam się.-z resztą nie ma sprawy zostajesz i już.-powiedziałam stanowczym głosem.
- No dobra, ale nie masz jutro wykładu ?-zapytał.
- Nie przecież mam wole.-przypomniałam mu. 
- No tak...
Włączyłam nasz ulubiony film " Pan życia i śmierci ". Usiedliśmy na kanapie, przykryliśmy się kocem i zaczęliśmy oglądać. 
Po filmie poszłam się myć. Przebrałam w piżamę i położyłam się spać. Jus już dawno odpłynął. Zgasiłam światło, a po chwili już spałam.
_______________________________________________________________________
Jak wam się trzeci rozdział podoba ? Proszę o komentarz :D

2 komentarze:

  1. Świetne pobiłaś poprzednie rozdziały! Piszesz coraz lepiej, a treść i przesłanie rozdziałów są coraz lepsze. Przyznam się, że początki były trudne, ale jestem pod wrażeniem co teraz skrobiesz na tym blogu. Czytając ten rozdział nie mogłam przestać się uśmiechać, od razu spodobał mi się ten Justin (pomijając fakt, że to boskie ciacho). Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały i już chcę wiedzieć jak to się dalej wszystko potoczy. Mam nadzieję, że zdradzisz mi na wychodnym choć trochę tej historii. Tak między nami... Strasznie Strasznie Strasznie zajebisty ten rozdział zaraz go wypromuję na moim profilu! Koniecznie... Dodam jeszcze, że zdjęcia które dodajesz są awesome.
    Kocham i pozdrawiam twoja best friend.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za szczere słowa :)
      To ty pomogłaś mi wybrać zdjęcie Justin, więc było wiadomo, że będzie mega ciachem XD

      Usuń