czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 4

(oczami Juli)

           Cole wrócił do Bradford. Dzisiaj ma przyjechać. Powiedział, że mnie gdzieś zabierze i, że to niespodzianka. Już nie mogę się doczekać. Przyjdzie za 30 minut. Jestem jeszcze w piżamie, więc powinnam się już powoli ubierać.
Wzięłam szybki prysznic i się ubrałam oraz uczesałam. Na dworze jest całkiem ciepło. Myślę, że nie zmarznę. Delikatnie podkreśliłam oczy i nałożyłam tusz na rzęsy. Zeszłam na dół. Wzięłam telefon z kuchni i poszłam nałożyć buty. Dzwonek do drzwi zadzwonił. Ja szybko otworzyłam. To był Cole. Uśmiechnęłam się. Akurat kucałam. 
- Hey -pomachał do mnie.- gotowa na piknik ?
- Cześć-wstałam.-no pewnie. 
Wzięłaś telefon i poszliśmy. Przez całą drogę gadaliśmy i się śmialiśmy. Była gdzieś tak 17:30...nie jestem pewna. No nie ważne. Dość szybko dotarliśmy do parku. Rozłożyliśmy koc i jedzenie. Mieliśmy też różne gry. Zjadłam troszkę sałatki owocowej i kawałek czekoladowego ciasta.
- Ale to dobre- ciasto rzeczywiście było świetne.
- Dzięki sam robiłem - uśmiechnął się. 
- Że co ?- zrobiłam wielkie oczy. On zachichotał. 
- No...widzisz to, że jestem chłopakiem nie znaczy, że nie lubię i nie umiem gotować.- wyjaśnił. On na prawdę mnie zaskakuje. Tak właściwie to dość mało o nim wiem.
- Wiesz chciałabym cię lepiej poznać-zaczęłam.
- No dobra, a co chcesz wiedzieć ?-uśmiechnął się.
- Wszystko !-niemalże wykrzyczałam. Chłopak zaczął mi o sobie opowiadać. Później była moja kolej. Słuchał tego co mówiłam. Nie udawał. Przynajmniej tam mi się wydawało. Cole jest bardzo przystojny. To dziwne, że nie ma dziewczyny. Może jest gejem ?...Nie. Nie gapiłby się na inne dziewczyny. Tak przynajmniej mi się wydaje. No nie ważne. 
- Julka !-pomachał mi przed twarzą ręką.- słuchasz mnie ?
- Co ?!-ocknęłam się.-tak, tak...nie. Przepraszam-zrobiło mi się głupio. Spuściłam głowę w dół.
- Dobra- złapał moją brodę i uniósł głowę. Nagle jego telefon zadzwonił.
- Odbierz-uśmiechnęłam się. Odebrał i wstał. Zaczął odchodzić i wracać. Jednym słowem krążył w tą i z powrotem. Zaczęła się mu przyglądać. Bardzo fajnie dziś wyglądał. Podczas rozmowy zauważyłam, że się z kimś kłóci. Nawet jak jest wkurwiony wygląda suotko ( ja wiem ta pisownia XD ). Zaczęłam tak rozmyślać. Kiedy się ocknęłam on siedział obok mnie. Śmiał się. Gapiłam się na niego przygryzając wargę. On tylko pokiwał głową. 
- Co robimy ?-przerwał niezręczną ciszę.
- Jest już prawie 20. Posiedzimy jeszcze chwilę i idziemy nie ?
- Ok - słodko się uśmiechnął. Prawie się rozpłynęłam. Gadaliśmy chwilkę. Namówiłam go na grę w łapki. Przysunęłam się do niego. Graliśmy i się śmialiśmy. Było dość ciemno. Siedzieliśmy strasznie blisko siebie. Nasze twarze się zbliżały. Po chwili usta moje i jego się złączyły. Tak szczerze to chciałabym, żeby ta chwila się nie kończyła. 
- Przepraszam...ja nie powinienem.-zaczął kłopotliwie przepraszać.
- Nic się nie stało.-uśmiechnęłam się.-pocałowałeś mnie. Nie zgwałciłeś.-zaśmiałam się.
- No tak, ale powinienem spytać. Czy coś w tym sty...-zamknęłam jego usta kolejnym pocałunkiem. Tym razem dłuższym. Wydaje mi się, że teraz uwierzy.-lu.-dokończył-czy to znaczy, że my no wiesz ?
- Chyba tak...
- A co wy tu robicie.- Nagle przed nami stanęła Alex w raz z Zayn'em. Szybko odskoczyłam od Cole'a, a on ode mnie. Wystraszyliśmy się.
- Co my nic...-zaczęłam.
- No właśnie byliśmy grzeczni- zrobiliśmy nie winne minki. 
- Tsa...-Alex nie dowierzała.
- No dobra daj im spokój. Idziemy. Nie będziemy im przeszkadzać.-Zayn zabrał Alex. Reszta wieczoru był bardzo miła. Cole odprowadził mnie pod sam dom. 
- To do zobaczenie- znowu go pocałowałam.
- Dobranoc skarbie-przegryzł wargę. Jeszcze troszkę gadaliśmy, ale on musiał już iść bo Zayn miał go odwieść. Na pożegnanie Kolejny raz go pocałowałam.
- Paa.-pomachałam mu jak wsiadał do auta. Weszłam do domu. Przebrałam się w dres. Alex chciała pogadać ze mną o moim spotkaniu z Colem. Oczywiście udałam, że jestem śpiąca. Poszłam do pokoju i  zalogowałam się na tt.
__________________________________________________
Mega krótki :D

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 3

              Dzisiaj mam pracowity dzień. Właśnie Skończyła mi się gimnastyka. Przebrałam się w normalne ciuchy ( przód koszulki w spodenkach ). Alex nie mogła po mnie przyjechać, więc wysłała Zayn'a...no fajnie. Siedziałam na krześle i czekałam. Po chwili zauważyłam jego auto. Widziałam je przez okno. Ku mojemu zdziwieniu zamiast Zayn'a wszedł Cole.
- Cole !-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. Dziewczyny z drużyny, których nie lubię patrzyły z zazdrością. No w końcu Cole jest przystojny.
- Hey Juls-pocałował mnie w policzek. Oczywiście tak po przyjacielsku.- wezmę twoją torbę.
- Dzięki-wyszliśmy. Dziewczyny odprowadziły mojego przyjaciela wzrokiem. Kiedy pocałował mnie w policzek ich miny były bezcenne. Wsiedliśmy do auta. 
- Hey Julka-Malik chciał być miły.
- Ta, ta cześć...-odparłam z niechęcią.
- Jedziemy jeszcze po Josh'a-powiedział Cole.
- Kto to Josh ?-zapytałam.
- To mój młodszy braciszek- przyjaciel mi oznajmił.
- Ile ma lat ?
- Ma 2 lata. Prawie 3.-pochwalił się. Po paru minutach byliśmy na miejscu. Drzwi od auta się otworzyły. Ja ujrzałam słodkiego małego szkraba.
- Cześć. Jak masz na imię ?-uśmiechnęłam się do chłopczyka siedzącego w aucie.
- Mam na imię Josh-troszkę nie wyraźnie mówił, ale to było słodkie. Ruszyliśmy. Troszkę pogadałam z małym.
- Jeśteś dziewczyną mojego brata ?-nagle mały rzucił pytanie.
- Nie...jestem jego przyjaciółką.-sprostowałam.
- Aha...jeśteś ładna.-uśmiechnął się.- mogę cię przytulić ?
- Dziękuję-uściskałam go.- masz fajnego brata.- powiedziałam do Cole'a. On tylko się zaśmiał. Wszyscy pojechaliśmy do mnie. Cole mieszka u Zayn'a przez miesiąc bo jego rodzice wyjeżdżają. Josh też u niego mieszka. Po 20 minutach byliśmy już pod moim domem. Wzięłam małego na ręce i zaniosłam do pokoju.
- Alex już jesteśmy !-krzyknęłam.- musisz poznać mojego nowego przyjaciela. Jest bardzo słodki !-postawiłam malucha na podłodze.
- Gdzie jest ?-Alex weszła do dużego pokoju. Rozejrzała się.
- Spójrz w dół-zachichotałam. Alex przykucnęła obok niego.
- Cześć jestem Alex, a ty ?- podała mu rączkę. On ją uścisnął.
- Jestem Josh - słodko się uśmiechnął. - jeśteś ładna.
Pobiegł do Cole'a i powiedział :
- Na lączki-wystawił ręce do góry. Cole go podniósł. Podszedł do nas.
- Cześć Alex - uśmiechnął się.
- Hey Cole-uśmiechnęła się. Zayn wszedł jako ostatni. Podszedł do Alex i ją pocałował. 
- Łee...-powiedziałam równo z Cole'm. Zaśmialiśmy się. We trójkę poszliśmy do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Mały pobiegł do pianina. Wdrapał się na wysoki stołek i zaczął "grać". Przy tym śpiewał. Ja i mój przyjaciel się śmialiśmy. Podeszłam do malucha i usiadłam obok niego. Tak właściwie to wzięłam go na kolana bo Cole też chciał posiedzieć z nami. Zaczęłam grać moją ulubioną melodię. Kiedy skończyłam chłopcy mi klaskali. 
- Dziękuję, dziękuję-było mi bardzo miło. Cole też coś zagrał. 
- Łoo...masz talent-klaskałam z podziwem. Josh się nam przyglądał. Po chwili powiedział.
- Zdradzę ci sekret-powiedział szeptem, ale takim, że Cole na pewno słyszał.- Cole mi mówił, że jesteś ładna.
- Na prawdę ?-zdziwiłam się.
- Tak...
- To bardzo mi miło.-nie wzięłam tego na poważnie. Myślałam, że on coś wymyślił. Poszliśmy na górę do mojego pokoju. Wzięłam gitarę i usiadłam na łóżko. Josh coś śpiewał, a ja grałam. Pochwalił mi się, że nauczył się tej piosenki w przedszkolu. Pogratulowałam mu talentu. Cole cały czas z kimś pisał.
- Co tak stukasz ?-chłopak wyrwał się z transu.
- A nie...tak tylko piszę z moim kolegą z klasy.-wyjaśnił.
- Ach-przegryzłam dolną wargę.-która godzina ?
- Zaraz-popatrzył na zegarek-jest 19:30.
- No mały idziemy lulu.-popatrzyłam na ziewającego Josh'a. Zdjęłam mu buty i kapelusz. Położyłam do mojego łóżka.
- Blanoc-wymamrotał. Po chwili już spał. Okazało się, że Cole, Zayn i Josh tu śpią. Tym razem Alex im pościeliła. 
- To ja przeniosę małego-Cole wziął go na ręce. Zaniósł do ich sypialni. Ja poszłam pod prysznic. Zmyłam mój delikatny makijaż i umyłam włosy. Włożyłam piżamę. Przed spaniem zrobiłam sobie jeszcze ombre hair. Wyszłam. Leżałam na łóżku i rozmyślałam o różnych rzeczach. Po chwili już spałam.
_____________________________________________________
Nie miałam weny. Proszę o komentarze :D
Przepraszam za błędy.

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 2

Rozdział 2 (oczami Juli)

             Kiedy się obudziłam od razu wstałam. Cola (będę pisała nie poprawnie bo tak jest ładniej :D) nie było. W sumie to dobrze. Poszłam do łazienki i ubrałam się. Lekko pomalowałam po czym zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli w kuchni. Śmiali się, gadali i jedli. Weszłam do pomieszczenia.
- No cześć- uśmiechnęłam się.
- Cześć - tylko Cola mi odpowiedział - jak ci się spało ?-zażartował.
- W sumie wygodnie-wystawiłam mu język.
- No a mi nie - zrobił to samo co ja.- strasznie się rozpychałaś.
- No, ale ja mam prawo bo to moje łóżko-posmarowałam grzankę nutellą. Usiadłam obok siostry.
- To wy razem spaliście ?!- Alex zaczęła panikować.
- Doszło do czegoś ?-Zayn zapytał spoglądając to na mnie to na niego.
- NIE !-krzyknęliśmy chórem.
- To dobrze - Alex przetarła czoło.
- A po między wami do czegoś doszło - zaśmiałam się. Oboje milczeli.
- Patrzcie - Zayn pokazał palcem na toster- tosty są gotowe. Ja i Col wybuchliśmy śmiechem. 
Po śniadaniu chłopcy poszli. Ja jak zwykle poszłam do siebie na górę wpierdalać słodycze. Ja nie wiem jak to robię...cały czas pochłaniam i nie tyję. To dziwne. No trudno. Może obejrzę "Hobbit'a" ?...Tak! To świetny pomysł. 
Poszłam do kuchni i wzięłam popcorn oraz chipsy. Na stole zauważyłam czyjś telefon. Nie był mój ani Alex. Na obudowie było napisane Cole. Zadzwoniłam do Zayn'a. Nie zbyt za nim przepadałam, ale miałam jego numer w razie wypadku czy coś...
- Halo ?-usłyszałam nie pewny głos.
- To ja Julka-wyjaśniłam.-Cole coś zostawił.
- Co ?
- Telefon...a co ?
- Aaa...no to będziemy za 20 minut.
- Oks. Paa.
- No hey.
Rozłączyłam się. Wzięłam jego telefon i zapisałam mój numer. Późnej ja zapisałam jego w swoim fonku. Wzięłam z kuchni jeszcze żelki i poszłam na górę. Wszystko przygotowałam. Zeszłam na dół. Chłopcy przyszli.
- Hey -uśmiechnęłam się.
- Cześć -wyszczerzył ząbki.-podobno masz moją zgubę.
- Może mam, a może nie...
- Ja wiem, że masz-podszedł bliżej.- masz piękne oczy wiesz ? W ogóle to cała jesteś piękna.
- Czy ty mnie podrywasz ?- zaśmiałam się.
- Może tak, a może nie...kto to wie, kto to wie...
- Śmieszne - pokazałam mu język.- w sumie za te komplementy to ci mogę zwrócić telefon- ta rozmowa nas rozbawiła. Zaczęliśmy się śmiać.
Kiedy się już ogarnęliśmy oddałam mu własność.
- To pa-uśmiechnął się.-muszę już lecieć bo jak widzisz Zayn czeka na mnie w aucie.
- No pa- uśmiechnęłam się. Tak...chyba się zauroczyłam.
- A no i jeszcze jedno-wrócił się.
- już nie mam więcej telefonów- zaśmiałam się. 
- Do zobaczenia - pocałował mnie w policzek. Zaczerwieniłam się. Kolana mi się same uginały aż oparłam się o drzwi.- tylko nie zemdlej.- odszedł.
Weszłam do środka. Czułam motylki w brzuchu. Poszłam do pokoju i włączyłam film. Otworzyłam paczkę żelek. Jadłam i oglądała. Przez cały film jadłam. 
Po filmie zeszłam na dół. Pomyślałam, że jak Alex już się uwinęła ze sprzątaniem to możemy iść na lody. W sumie to nie jest taki zły pomysł. 
Oczywiście moja ukochana siostrzyczka się nie zgodziła. Trudno...
Nagle mój telefon zadzwonił.
- Słucham-odebrałam z obojętnością w głosie.
- Hey, to ja Cole
- O Cześć
- Chcesz iść na lody i na spacer do parku ?
- Tak !-wydarłam się. 
- Spokojnie-usłyszałam jego i czyjś śmiech.
- Jestem spokojna-odparłam oburzona.
- Właśnie słysz...dobra mniejsza o to...może iść z nami mój kolega ?
- Tak...pewnie-ucieszyłam się. Nie często poznaje nowych ludzi. No nie licząc tych z pracy.
- To świetnie...będę po ciebie za 15 minut. To pa.
- Paa.
Pobiegłam na górę się przebrać w coś cieplejszego bo w końcu jest styczeń. Zeszłam na dół. Chłopcy już czekali.
- No Julka...nareszcie jesteś-Alex gdzieś poszła.
- Przepraszam, ale musiałam się przebrać.-uśmiechnęłam się.
- Przecież dobrze wyglądałaś.- Cole uśmiechnął się.
- Zrób coś dla mnie- zrobiłam słodką minkę.
 - Co ?
- Wymaż z pamięci mój ranny widok-zaśmiałam się. Cole przedstawił mi swojego kolegę. Miał na imię Kyle'a (czytaj : Kajla). Wydawał się bardzo miły.
- Zaraz...ja cię znam-Kyle zmierzył mnie wzrokiem.- ty grałaś w filmie i byłaś twarzą marki adias.
- Tak zgadza się - uśmiechnęłam się.
- Serio ?-Cole zrobił wielkie oczy.
- Ej Cole-szepnęłam mu na ucho.-masz ładnego kolegę.
- Dziękuje - Kyle najwyraźniej nas usłyszał. Zawstydziłam się.
- Nie ładnie podsłuchiwać-pokazałam mu język. Nie całe 20 minut później byliśmy już na miejscu. Kupiliśmy lody i usiedliśmy na ławce. Dużo gadaliśmy i się śmialiśmy.
- Wiesz Julka...Alex ma ładną siostrę-Nagle Kyle zmienił temat.
- Wiem-po chwili zorientowałam się, że chodzi mu o mnie.-chodziło ci o mnie? Dziękuję. Jesteś bardzo miły.-uśmiechnęłam się. Zjedliśmy lody i poszliśmy na spacer. Opowiadałam im troszkę o mojej pracy i o sobie. Poszliśmy do skate parku. Chłopcy mieli ze sobą deski. Jeździli a ja biłam im brawo. Kilku obcych chłopców do mnie zarywało.
- Ej mała-jakiś pół mózg krzyknął do mnie.- jak chcesz to możemy iść na lody.
Ja pierdole...jaki pojebany czub.
- Wiesz co-wstałam. Podeszłam do niego. Podhaczyłam go i położyłam na ziemi.- w nieskończony wszechświecie twoje słowa to tylko zwykłe spekulacje a więc mam w dupie twoją wypowiedź.-odeszłam. Większość ludzi zaczęło mi bić brawo. Ja podeszłam do moich chłopców i wzięłam ich pod rękę. 
- Idziemy-uśmiechnęłam się.
- Tak...nie zmieniłem swojego zdania od wczoraj. Nie należy cię wkurzać.- Cole się zaśmiał. 
- Stawiacie mi Mrożony jogurt-uśmiechnęłam się.
- Ale...-odparli chórem.
- Nie ma żadnego ALE-pociągnęłam ich w stronę mojej ulubionej kawiarenki.
__________________________________________________________________
Ja wiem mogłam się bardziej postarać. No trudno...


Nowy osobnik :D

Nowy osobnik :D

Cole - kuzyn Zayn'a. Ma 16 lat. Nie jest jak inni chłopcy w jego wieku. Jest miły, pomocny i nie aż tak bardzo zboczony. Podoba mu się Jula. Uwielbia jeździć na desce. Lubi grać w kosza. Jest świetnym szkolnym kapitanem drużyny. Świetnie gra na gitarze i pianinie. Tak samo jak Julia (Jula gra na fortepianie, pianinie i gitarze). Jego najlepszy przyjaciel ma na imię Kyle.














Kyley - ma 16 lat. Jest najlepszym przyjacielem Cole'a. Jest miły i otwarty na nowe znajomości. tak samo jak jego przyjaciel jeździ na desce. Potrafi grać na gitarze i jest w szkolnej drużynie kosza. Bardzo lubi spędzać czas ze swoim przyjacielem.

Rozdział 1

Rozdział 1 (oczami Juli)
  O boże...urodziny Zayn'a. Moja siostra dostaje dzisiaj szajby. Te wszystkie dekoracje, jedzenie, alkohol...no bez przesady ! To tylko 20 urodziny. Obiecałam Alex, że będę dla niego miła. Postaram się. Obiecałam też, że zagram dla niego na fortepianie. W sumie to zajefajny pomysł bo nie będę musiała kupować mu prezentu. Zakładam iż wszyscy będą pić...ja nie piję więc pójdę do pokoju po moim występie. Zagram sobie na tablecie czy coś...
- Julka !-wkurzona Alex wparowała do mojego pokoju. -za 30 minut masz grać ! Ubieraj się !
- Dobra...wyluzuj-wyszła. Ja wzięłam wcześniej przygotowane przez siebie ciuchy. Włożyłam i zeszłam na dół. Zaczęłam ćwiczyć. Goście zebrali się szybko. Mój "koncert" był po zdmuchiwaniu świeczek.

*30 min. później*

- Wszystkiego najlepszego-powiedziałam i zaczęłam grać. Wszyscy byli pod wrażeniem. Kiedy skończyłam wszyscy bili mi brawo. Było mi bardzo miło.
- Dziękuję. To był chyba najlepszy prezent jaki mógłbym kiedykolwiek dostać - Zayn mnie przytulił. Wiedziałam, że kłamie, ale to doceniłam.
- Ej ty bad boy...puszczaj-powiedziałam, a wszyscy goście zaczęli się śmiać. Puścił. W tym całym towarzystwie byłam najmłodsza. Nikt i tak nie zauważył, że zniknęłam. Poszłam do swojego pokoju. Włączyłam sobie piosenkę, która zawsze potrafi mnie rozśmieszyć. Nie wiem co w niej takiego jest (śmiesznego)...coś na pewno. Na dole zaczęło robić się coraz głośniej. Ludzie byli coraz bardziej wstawieni. Nawet nie wiecie jak bardzo nie chciało mi się wychodzić z pokoju. Nagle ktoś wszedł.
- Oj przepraszam - dość wysoki chłopka stał w drzwiach. Był gdzieś tak w moim wieku.
- Nie spoko..., a tak właściwie to nie jesteś za młody na takie imprezy ?-zapytałam zdziwiona.
- Jestem kuzynem Zayn'a. Miał się dziś mną opiekować-był lekko pod denerwowany.-mówiłem matce, że nie jestem już dzieckiem. mam 16 lat.
- Ja mam 15-uśmiechnęłam się.- może wejdziesz i przeczekamy tą apokalipsę razem-pokazałam szereg białych ząbków.
- Ok-wszedł i zamkną drzwi.- a tak właściwie to jestem Cole (czytaj : Kol) -podał mi rękę.
- Ja Julka-uścisnęłam dłoń.- jestem siostrą dziewczyny twojego kuzyna.
- Troszkę to pomieszane - zaśmiał się. Gadaliśmy i się śmialiśmy. On był na prawdę przystojny. Był też bardzo miły. Przynajmniej dla mnie.
- Chodźmy na balkon - zaproponowałam.
- Ok - uśmiechnął się.
- Poczekaj mam pomysł - zatrzymałam chłopaka.- pójdziemy do kuchni i zrobimy sobie kakao.
- To świetny plan - po cichutku zeszliśmy na dół. Weszliśmy do kuchni. Wyciągnęłam kubki, ale nie mogłam dosięgnąć kakaa.
- Podsadź mnie - powiedziałam do chłopaka.
- Dobra -podszedł i uniósł mnie nad ziemią.- lekka jesteś- zaśmiał się. Sięgnęłam po opakowanie.
- Możesz mnie postawić - zrobił co kazałam.- na zimno czy na ciepło ?- spojrzałam niego.
- Na zimno - powiedzieliśmy chórem. Wybuchliśmy śmiechem. On nie był jak inni chłopcy w jego wieku. Był miły i nie był zboczony. Nagle ktoś wszedł do kuchni.
- Julka ?  Cole ?-to był Zayn.-nie wiedziałem, że się znacie.
- Już od jakichś 30 minut - Cole się uśmiechnął.
- Dobra to ja nie będę wam przeszkadzał- wyszedł. Zrobiliśmy napój i jakimś cudem udało nam się ominąć wszystkich tańczących bez rozlewania. W pokoju przybiliśmy sobie piątkę. Poszliśmy na balkon. Gadaliśmy. Dowiedziałam się, że nie ma dziewczyny. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy.
- Ej to ty dzisiaj grałaś na fortepianie ?- zmienił temat. Siedzieliśmy na bujanej ławce.
- Tak, a co źle wyszło ?-zmartwiłam się.
- Nie...w ręcz przeciwnie.- słodko się uśmiechnął. Nagle przyszedł do nas Louis.
- No hej dzieciaki- po jego wyrazie twarzy było widać, że moja siostra przysłał go na zwiady.
- Louis - spojrzałam na niego.- wiem, że moja siostra cię przysłała.
- Co ?...no dobra - miał zawiedzioną minę.- nie ważne. Co porabiacie ? Widzę, że się zaprzyjaźniliście.
- Lou uwierz my się tylko przyjaźnimy.- Cole też się lekko poddenerwował. 
- To prawda - zaczęłam.- trochę zaufania...a teraz WIO !-pokazałam palcem drzwi.
- Nie boję się ciebie !-pokazał mi język.
- Powiedziałam WIO !-wkurzyłam się. Złapałam go za ucho i wywaliłam z pokoju. 
- Łoo...widzę, że nie warto cię wkurzać.- mój nowy przyjaciel był lekko przestraszony tym co zobaczył. 
- Nie bój się mnie.- zaśmiałam się.-obejrzymy coś ?
- Ok, ale co ?
- Może "The ring" ?
- Dobra- weszliśmy do mojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i włączyliśmy film. Jak to dobrze, że mam wypożyczalnie filmową w zasięgu pilota. Film się zaczął. Podczas oglądania kilka razy przyłapałam go na patrzeniu się na mnie. To mnie zawstydzało. Postanowiłam to ignorować. Po filmie ogarnęliśmy, że jest 2 w nocy. Okazało się, że wszyscy goście nie dawno poszli, a Alex i Zayn już śpią.
- No dobra wygląda na to, że będziesz tu dzisiaj nocował.- wstałam z łóżka. 
- No na to wygląda.-ziewnął.
- Ja idę się umyć. Zaraz wracam.- wzięłam piżamkę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i umyłam zęby. Ubrałam się. Cole spał jak zabity. Nawet nie zdjął butów. Zasnął w kapturze i czapce. Dobrze, że mamy pokój gościnny. Wzięłam jedną poduszkę i poszłam. Okazało się, że w pokoju nie ma pościeli. Trudno. Wróciłam do mojej sypialni. Położyłam się po drugiej stronie. W sumie miałam trzy osobowe łóżko więc było git. Po chwili już spała.
___________________________________________________________
Ten rozdział dedykuje mojej przyjaciółce Juli. Chcę jej podziękować za "użyczenie" twarzy Julce z mojego opowiadania. 
P.s.
robisz świetne tosty w gofrownicy. 
:*