sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 1

Rozdział 1 (oczami Juli)
  O boże...urodziny Zayn'a. Moja siostra dostaje dzisiaj szajby. Te wszystkie dekoracje, jedzenie, alkohol...no bez przesady ! To tylko 20 urodziny. Obiecałam Alex, że będę dla niego miła. Postaram się. Obiecałam też, że zagram dla niego na fortepianie. W sumie to zajefajny pomysł bo nie będę musiała kupować mu prezentu. Zakładam iż wszyscy będą pić...ja nie piję więc pójdę do pokoju po moim występie. Zagram sobie na tablecie czy coś...
- Julka !-wkurzona Alex wparowała do mojego pokoju. -za 30 minut masz grać ! Ubieraj się !
- Dobra...wyluzuj-wyszła. Ja wzięłam wcześniej przygotowane przez siebie ciuchy. Włożyłam i zeszłam na dół. Zaczęłam ćwiczyć. Goście zebrali się szybko. Mój "koncert" był po zdmuchiwaniu świeczek.

*30 min. później*

- Wszystkiego najlepszego-powiedziałam i zaczęłam grać. Wszyscy byli pod wrażeniem. Kiedy skończyłam wszyscy bili mi brawo. Było mi bardzo miło.
- Dziękuję. To był chyba najlepszy prezent jaki mógłbym kiedykolwiek dostać - Zayn mnie przytulił. Wiedziałam, że kłamie, ale to doceniłam.
- Ej ty bad boy...puszczaj-powiedziałam, a wszyscy goście zaczęli się śmiać. Puścił. W tym całym towarzystwie byłam najmłodsza. Nikt i tak nie zauważył, że zniknęłam. Poszłam do swojego pokoju. Włączyłam sobie piosenkę, która zawsze potrafi mnie rozśmieszyć. Nie wiem co w niej takiego jest (śmiesznego)...coś na pewno. Na dole zaczęło robić się coraz głośniej. Ludzie byli coraz bardziej wstawieni. Nawet nie wiecie jak bardzo nie chciało mi się wychodzić z pokoju. Nagle ktoś wszedł.
- Oj przepraszam - dość wysoki chłopka stał w drzwiach. Był gdzieś tak w moim wieku.
- Nie spoko..., a tak właściwie to nie jesteś za młody na takie imprezy ?-zapytałam zdziwiona.
- Jestem kuzynem Zayn'a. Miał się dziś mną opiekować-był lekko pod denerwowany.-mówiłem matce, że nie jestem już dzieckiem. mam 16 lat.
- Ja mam 15-uśmiechnęłam się.- może wejdziesz i przeczekamy tą apokalipsę razem-pokazałam szereg białych ząbków.
- Ok-wszedł i zamkną drzwi.- a tak właściwie to jestem Cole (czytaj : Kol) -podał mi rękę.
- Ja Julka-uścisnęłam dłoń.- jestem siostrą dziewczyny twojego kuzyna.
- Troszkę to pomieszane - zaśmiał się. Gadaliśmy i się śmialiśmy. On był na prawdę przystojny. Był też bardzo miły. Przynajmniej dla mnie.
- Chodźmy na balkon - zaproponowałam.
- Ok - uśmiechnął się.
- Poczekaj mam pomysł - zatrzymałam chłopaka.- pójdziemy do kuchni i zrobimy sobie kakao.
- To świetny plan - po cichutku zeszliśmy na dół. Weszliśmy do kuchni. Wyciągnęłam kubki, ale nie mogłam dosięgnąć kakaa.
- Podsadź mnie - powiedziałam do chłopaka.
- Dobra -podszedł i uniósł mnie nad ziemią.- lekka jesteś- zaśmiał się. Sięgnęłam po opakowanie.
- Możesz mnie postawić - zrobił co kazałam.- na zimno czy na ciepło ?- spojrzałam niego.
- Na zimno - powiedzieliśmy chórem. Wybuchliśmy śmiechem. On nie był jak inni chłopcy w jego wieku. Był miły i nie był zboczony. Nagle ktoś wszedł do kuchni.
- Julka ?  Cole ?-to był Zayn.-nie wiedziałem, że się znacie.
- Już od jakichś 30 minut - Cole się uśmiechnął.
- Dobra to ja nie będę wam przeszkadzał- wyszedł. Zrobiliśmy napój i jakimś cudem udało nam się ominąć wszystkich tańczących bez rozlewania. W pokoju przybiliśmy sobie piątkę. Poszliśmy na balkon. Gadaliśmy. Dowiedziałam się, że nie ma dziewczyny. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy.
- Ej to ty dzisiaj grałaś na fortepianie ?- zmienił temat. Siedzieliśmy na bujanej ławce.
- Tak, a co źle wyszło ?-zmartwiłam się.
- Nie...w ręcz przeciwnie.- słodko się uśmiechnął. Nagle przyszedł do nas Louis.
- No hej dzieciaki- po jego wyrazie twarzy było widać, że moja siostra przysłał go na zwiady.
- Louis - spojrzałam na niego.- wiem, że moja siostra cię przysłała.
- Co ?...no dobra - miał zawiedzioną minę.- nie ważne. Co porabiacie ? Widzę, że się zaprzyjaźniliście.
- Lou uwierz my się tylko przyjaźnimy.- Cole też się lekko poddenerwował. 
- To prawda - zaczęłam.- trochę zaufania...a teraz WIO !-pokazałam palcem drzwi.
- Nie boję się ciebie !-pokazał mi język.
- Powiedziałam WIO !-wkurzyłam się. Złapałam go za ucho i wywaliłam z pokoju. 
- Łoo...widzę, że nie warto cię wkurzać.- mój nowy przyjaciel był lekko przestraszony tym co zobaczył. 
- Nie bój się mnie.- zaśmiałam się.-obejrzymy coś ?
- Ok, ale co ?
- Może "The ring" ?
- Dobra- weszliśmy do mojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i włączyliśmy film. Jak to dobrze, że mam wypożyczalnie filmową w zasięgu pilota. Film się zaczął. Podczas oglądania kilka razy przyłapałam go na patrzeniu się na mnie. To mnie zawstydzało. Postanowiłam to ignorować. Po filmie ogarnęliśmy, że jest 2 w nocy. Okazało się, że wszyscy goście nie dawno poszli, a Alex i Zayn już śpią.
- No dobra wygląda na to, że będziesz tu dzisiaj nocował.- wstałam z łóżka. 
- No na to wygląda.-ziewnął.
- Ja idę się umyć. Zaraz wracam.- wzięłam piżamkę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i umyłam zęby. Ubrałam się. Cole spał jak zabity. Nawet nie zdjął butów. Zasnął w kapturze i czapce. Dobrze, że mamy pokój gościnny. Wzięłam jedną poduszkę i poszłam. Okazało się, że w pokoju nie ma pościeli. Trudno. Wróciłam do mojej sypialni. Położyłam się po drugiej stronie. W sumie miałam trzy osobowe łóżko więc było git. Po chwili już spała.
___________________________________________________________
Ten rozdział dedykuje mojej przyjaciółce Juli. Chcę jej podziękować za "użyczenie" twarzy Julce z mojego opowiadania. 
P.s.
robisz świetne tosty w gofrownicy. 
:*



5 komentarzy: