niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 4

          Przed chwilką Justin pojechał do swojej mamy, bo źle się czuje. To miłe z jego strony, że chce jej pomóc. Ja natomiast mam zamiar pojeździć na rowerze. 
Zamknęłam drzwi i już miałam schodzić, ale przypomniało mi się, że zapomniałam telefonu. Oparłam mój pojazd o ścianę i szybko poszłam po telefon. Wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam jak Zayn łapie mój rower w ostatniej chwili. 
- Dzięki.-odetchnęłam. 
- Proszę.-uśmiechnął się.-może zniosę ci go ?
- Nie bo jeszcze twoja dziewczyna będzie zazdrosna.-dowaliłam mu.
- Już nie mam dziewczyny.-spuścił głowę. 
- Co się stało ?-w głębi duszy troszkę się cieszyłam. 
- Powiedziała, że ma mnie dość.-wyżalił się. Poklepałam go po ramieniu.
- Przykro mi, ale nadal chcesz znieść mój rower ?-zapytałam z uśmiechem. On się zaśmiał.
- Oczywiście.-chwycił żelastwo i zaczął schodzić. Po chwili staliśmy już na dworze.- dzięki.
- Mogę liczyć na nagrodę ?-uśmiechnął się.
- Tak jak wrócę możesz mi go wnieść.-puściłam mu oczko i odjechałam. Jeździłam po okolicy i podziwiałam widoki. Wracając do domu wstąpiłam do sklepu. Zrobiłam drobne spożywcze zakupy i pojechałam do domciu. Ku mojemu zdziwieniu Malik siedział na schodach.
- Zayn ?-zdziwiona podeszłam bliżej. Oparłam rower o murek i stanęłam na przeciwko niego.  On chwycił mnie w talii i posadził sobie na kolanach.- co ty odpierdalasz ?!
- Czekałem na ciebie, chcę odebrać swoją nagrodę.-przysunął się bliżej. Był dość brutalny, ale mi to nie przeszkadzało. W sumie to mi się nawet podobało. 
- Jaką chcesz nagrodę ?
- Hmm...pomyślmy ?-pocałował mnie. Podobało mi się to. Zaśmiałam się i przygryzłam wargę.-no dobra, a teraz muszę wnieść twój rower.
Wstaliśmy, a on wziął mój rowerek i posłusznie zaniósł go pod moje drzwi. 
- Dziękuję.-uśmiechnęłam się.
- Za wniesienie czy pocałunek ?-zaśmiał się.
- Za oba-pokazałam mu język. Weszłam do mieszkania i odstawiłam mój pojazd. Usiadłam na kanapie. Chyba się zakochałam, bo nie mogę przestać o nim myśleć. O nim i jego delikatnych i ciepłych ustach. Muszę się ogarnąć za dwa dni wracam do szkoły i muszę się przygotować.
Dźwięk pukania wyrwał mnie z moich przemyśleń. Otworzyłam.
- Louis ?-zdziwiłam się.
- Tak, tak mi się wydaje.-jak zwykle żartuje.-zadam ci kilka pytań dobrze ?
- Ok. Właź.-wpuściłam go i posadziłam na kanapie. To znaczy nie dosłownie. 
- No dobra. Gotowa ?-usiedliśmy na przeciwko. 
- Tak jak nigdy -prawie krzyknęłam.
- Jakie kwiaty lubisz ?
- Lawenda lub tulipany. Ewentualnie róże.
- Dobra, ale jakie byś chciała dostać od chłopaka ?
- Róże.
- No dobra to pytani drugie... czy pójdziesz na randkę z Zayn'em ?
- Tak, ale wolałabym aby to on mnie zaprosił osobiście.
- Przewidziałem to.-nagle Malik wszedł przez balkon z bukietem róż. Oczywiście czerwonych.-chcesz się ze mną umówić ?
- Hmm...tak.-wręczył mi kwiatki, a ja go uścisnęłam. Lou prysnął nawet nie wiem kiedy. Byliśmy sami. 
- To o której i kiedy ?-zapytałam szeroko się uśmiechając.
- Za godzinkę ?-zaproponował.
- Dobra to wyjdź, bo muszę się przyszykować.
- Dobra to po ciebie przyjdę i pójdziemy do kina.-wyszedł. Ja szybko poleciałam do garderoby. Wyciągnęłam jakieś rzeczy i szybko je założyłam. Było w sumie nie źle, więc wzięłam się za lekki makijaż. Nie potrwało to zbyt długo. Miałam jeszcze 5 minut. Zazwyczaj wyrabiam się szybciej. Psiknęłam się jeszcze perfumami, spakowałam telefon do torebki i otworzyłam drzwi.
- Ślicznie wyglądasz.-chłopak u mnie zapunktował.
- |Dziękuję ty też.-musiałam odpowiedzieć coś również miłego, ale nie kłamałam. Wyglądał bardzo dobrze. Ruszyliśmy. Szliśmy dość krótko, ale cały czas gadaliśmy i się śmialiśmy.
_______________________________________________________________________
Krótki :(

1 komentarz: